|

Podatkowy zamęt w szkoleniach
(Rzeczpospolita/06.02.2008)
Szefowie firm szkoleniowych i pracodawcy łapią się ze
zdziwienia za głowę. Takiego zamieszania związanego z
podatkami nigdy wcześniej nie doświadczyli. Czekają na
wyjaśnienie resortu finansów.
Coraz częściej odbieramy telefony od przedsiębiorców z
pytaniem, czy dysponujemy akredytacją oświatową, by szkolić
dorosłych – mówi Piotr Grzechowiak, prezes Ośrodka Doradztwa
i Treningu Kierowniczego w Gdańsku. – Ludziom się wydaje, że
to rodzaj certyfikatu, jaki firma szkoleniowa powinna zdobyć
w kuratorium oświaty i wychowania. Ale w rzeczywistości
akredytacji udziela się nie na prowadzenie działalności
szkoleniowej, lecz na określony, pojedynczy projekt, np.
kurs przysposobienia zawodowego. I ona jest dobrowolna, a
nie obowiązkowa – dodaje Piotr Grzechowiak.
Tajemnicze słowo akredytacja stało się ważne, gdy w zeszłym
roku niektóre urzędy skarbowe zaczęły się domagać, by koszty
szkoleń organizowanych przez przedsiębiorstwa stały się
przychodem pracownika i by pracodawca naliczał pracownikowi
za nie podatek. Urzędy powołują się przy tym na
rozporządzenie ministra edukacji narodowej w sprawie
uzyskiwania i uzupełniania przez osoby dorosłe wiedzy
ogólnej, umiejętności i kwalifikacji zawodowych w formach
pozaszkolnych (DzU z 2006 r. nr 31, poz. 216).
(...)
Aleksandra Fandrejewska
|