
Sklepy i
punkty usługowe dla dotychczasowych najemców
...
więcej
Wykup
lokali: po 10 latach czy od razu ?
...więcej
Nie
sprzedawać gminnych sklepów ...więcej

MSKiP
zorganizowało spotkanie nowohuckich kupców poświęcone problemom jakie dotyczą tego środowiska, ale także wszystkich mieszkańców
Nowej Huty i całego Krakowa. Zatem mówiono nie tylko o Punkcie
Obsługi Przedsiębiorców UMK, ale o postępującej dewastacji lokali
użytkowych będących własnością Gminy Kraków, o czym mogą na własne
oczy przekonać się nowohucianie. W Nowej Hucie jest dużo lokali
użytkowych, które powoli zamieniają się w slums handlowo - usługowy
od lat nie remontowany i pozbawiony jakiejkolwiek racjonalnej
polityki ze strony władz miasta. Jest szansa na wyjście z tej
zapaści ale póki co, torpedowana przez te władze.
Każdy
dobry gospodarz dba o swoje mienie. Jeśli chodzi o nieruchomości to
je remontuje i tak wykorzystuje, aby nie ulegały dewastacji, lecz
przynosiły mu pożytki. Ta dbałość jest nawet często wymuszana przez
innych właścicieli, którzy podnosząc standard swoich nieruchomości,
mobilizują do tego innych. Wydawałoby się te proste zasady powinny
mieć zastosowanie także w stosunku do nieruchomości będących
własnością Gminy. Niestety tak nie jest. Przez długie lata budynki,
których właścicielem była Gmina ulegały dewastacji. Efekty
kilkudziesięcioletniego władania budynkami w których znajdują się
mieszkania i lokale użytkowe były i jeszcze są widoczne w Nowej
Hucie.
Tzw. mieszkania kwaterunkowe przez lata nie remontowane na początku
lat dziewięćdziesiątych przedstawiały opłakany stan. Na szczęście
proces ten został przerwany przed kilkunastu laty, jeśli chodzi o
zasoby mieszkaniowe. Stworzona możliwość wykupu mieszkań przez
dotychczasowych lokatorów zmienił ten stan rzeczy. Obecnie
zdecydowaną większość w dawnych budynkach Gminy, które
przekształciły się we Wspólnoty Mieszkaniowe, stanowią prywatni
współwłaściciele. Efekt jest już widoczny. Ci prywatni
współwłaściciele już wyremontowali wiele budynków. I tu nie chodzi o
jakieś drobne konserwacje, ale kompleksowe remonty związane z
wymianą instalacji w budynkach, remonty dachów, czy drogą
termodernizacją zakończoną stworzeniem nowych estetycznych elewacji.
Piszę o tych działaniach wspólnot mieszkaniowych zarządzanych przez
prywatnych współwłaścicieli często na łamach “Głosu”.
Niestety
jest jeden wyjątek w tych działaniach, właśnie lokale użytkowe,
które w swojej zdecydowanej większości pozostały własnością Gminy
Kraków. Lokale te zajmują z reguły partery budynków wspólnotowych,
ale są także pawilony wolnostojące. Przez długie sprzedaż tych
lokali była zablokowana. Jedynie w pewnych wyjątkowych przypadkach
można było sprzedawać lokale w budynkach wolnostojących. W
poprzedniej kadencji Rady M. Krakowa po długich dyskusjach
inicjatorom sprzedaży lokali użytkowych udało się podjąć uchwałę o
możliwości ich sprzedaży. Jako radny byłem zwolennikiem takiego
rozwiązania znając rzeczywistość oraz praktykę działania.
Wiedziałem, jako dziennikarz, więcej o problemach kupców
wynajmujących lokale użytkowe, którzy zostali pozostawieni sobie.
Posiadałem wiedzę o ich staraniach u właściciela (Gminy) o remonty i
modernizację wynajmowanej substancji. Były to z działania z góry
skazane na porażkę. Z reguły jednostka organizacyjna zajmująca się
tymi lokalami odpowiadała negatywnie na takie wnioski, tłumacząc się
brakiem funduszy. Wynajmujący na miarę swoich możliwości dokonywali
bieżących konserwacji, ale kto jest zainteresowany drogimi remontami
w nie swojej własności? W efekcie te lokale użytkowe ulegały dalszej
dewastacji, co widać gołym okiem w Nowej Hucie.
Mówił
o tym na zebraniu kupców Witold Grela, członek zarządu MSKiP.
Przygotował nawet wystawę fotograficzną ukazująca tą szarą nowohucką
rzeczywistość. Żeby nie być gołosłowny podam tylko dwa konkretne
przykłady. Pawilon wolnostojący w os. Przy Arce 1.Od lat przecieka
tu dach. Po większych opadach sufit i ściany zamakają, a
ubezpieczyciel płaci odszkodowania, które na zasadzie regresu
odzyskuje od Gminy. Ta wysyła po raz enty faceta z wiaderkiem smoły,
dokonującego doraźnej naprawy i tak w koło Macieju. Już nie wspomnę
o potrzebie kompleksowego remontu wszystkich instalacji w tym
pawilonie. Wynajmujący podjęli działania w kierunku wykupu, ale
zostały one zablokowane wyrokiem WSA w ub. roku i do tej pory mimo
jego anulacji Gmina nic nie robi, aby przywrócić sprzedaż lokali.
Jeden z najemców w os. Centrum C od lat stara się o wymianę
przerdzewiałych drzwi i wymianę stolarki okiennej, bez żadnego
efektu chyba, że drzwi wylecą z futryny i dojdzie do wypadku, to
może właściciel, czyli Gmina znajdzie fundusze na ten cel.
Dlaczego
tak się źle dzieje z lokalami użytkowymi? Dlatego, że Gmina z
ociężałością śpiącego słonia prowadzi ich prywatyzację. Tylko ich
sprzedaż i przekazanie w ręce dbających o swoje właścicieli może
zmienić sytuację. Widać to tam, gdzie już lokale sprzedano. Ich
prywatni właściciele przystępują do remontów i ta substancja tak jak
prywatne mieszkania odzyskują blask.
Niestety
znów grupa radnych, tym razem z PiS próbuje zablokować sprzedaż
lokali użytkowych. 26 marca br. wpłynął do Rady M. Krakowa projekt
uchwały (druk nr 597) anulującej wcześniejszą uchwałę i sprzedaży
lokali użytkowych. Podpisali się pod nim radni PiS: Wojciech
Kozdronkiewicz, Marek Stelmachowski, Wojciech Hausner, Stanisław
Rachwał, Stanisław Maranda, Boleslaw Kosior i Włodzimierz Pietrus. W
uzasadnieniu czytamy, że sprzedaż lokali powinna być wstrzymana,
gdyż wyrok WSA unieważniony przez NSA ze względów proceduralnych,
może uniemożliwiać sprzedaż lokali użytkowych w przyszłości. Nie
potrudzili się panowie radni, aby poprawić zapisy uchwały i nadal
tworzyć możliwość sprzedaży lokali, tak jak to jest w innych
jednostkach samorządowych w całej Polsce. Poszli po najmniejszej
linii oporu, nie mając wyobraźni, a może wiedzy? do czego prowadzi
ich działanie (czytaj wyżej). Niestety kilku radnych, inicjatorów
wspomnianej uchwały, zaproszonych na spotkanie z kupcami w Nowej
Hucie po prostu nie przyszło. Z tego, o czym poinformował mnie
wiceprezes MSKiP Zdzisław Kwieciński zaproszeni byli
wiceprzewodniczący Rady M. Krakowa Stanisław Rachwał, który
tłumaczył się, że termin mu koliduje, ale obiecał przybycie radnego
Włodzimierza Pietrusa. Zapowiedzieli swoje przybycie nowohuccy radni
Stanisław Maranda i Marek Stelmachowski, ale też, nie przyszli -
czyżby nie mieli odwagi spotkać się ze swoimi wyborcami i
wytłumaczyć motywy swojego postępowania, a może po spotkaniu
zmodyfikowaliby swoje zdanie?
SŁAWOMIR
PIETRZYK
Fot.
autor